Ulica pokus i chwila refleksji.
- Dariusz Fink-Finowicki
- 6 dni temu
- 1 minut(y) czytania
Nie ma tygodnia, żebym nie przejeżdżał przez Pragę w Warszawie. Bardzo często stoję na światłach dokładnie przy tych punktach usługowych ze zdjęcia.
I za każdym razem pojawia się to samo pytanie:
Czy to przypadek, że obok siebie działają: sklep erotyczny, gry losowe, szybkie pożyczki i salon urody?
A może to po prostu odpowiedź na potrzeby tej ulicy, tej okolicy i ludzi, którzy tu żyją?
Nie oceniam tego miejsca. Nie reklamuję go.
Ale zastanawiam się — co realnie dają te punkty?
Szczęście?
Wygraną?
Lepszy wygląd?
Chwilową ulgę?
A może tylko… kolejną pożyczkę?
Oczywiście to skrót myślowy — ale bardzo życiowy.
I wtedy wraca kolejne pytanie:
Co z tymi wszystkimi „przyjemnościami”, gdy przychodzi kryzys?
Kiedy zdrowie odmawia posłuszeństwa, a życie przestaje pytać o wygodę?
Część z tych usług znika wtedy natychmiast.
Poza jedną — pożyczką.
A ja mówię często klientom coś odwrotnego:
Są pieniądze, których nie trzeba oddawać.
Tyle że nie pochodzą z chwilówki — tylko z przygotowanego wcześniej planu finansowego.
Plan działa jak warsztat:
– nie wymienia części, ale daje środki na ich naprawę,
– nie pyta, czy wydasz je na leczenie, nowy samochód czy pomoc bliskim,
– działa dokładnie wtedy, kiedy wszystko inne przestaje działać.
Bo w życiu największym luksusem bywa nie wygląd, nie wygrana i nie szybka przyjemność —
tylko spokój, gdy coś nagle się psuje.
👉 Jeśli chcesz wiedzieć, jak działa taki „warsztat” w praktyce — napisz lub zostaw komentarz.
Czasem jedna rozmowa naprawdę potrafi otworzyć oczy.
Komentarze