Onkologia, sci-fi i życie. O przyszłości, nadziei i mądrych decyzjach.
- Dariusz Fink-Finowicki
- 5 dni temu
- 2 minut(y) czytania
Polecam Wam dziś wywiad z podcastu, którego słucham od czasu do czasu. Tym razem trafiłem na rozmowę z onkologiem.
I nie wiem, czy się ze mną zgodzicie, ale nowotwór to jedna z tych chorób, których najbardziej się obawiamy – tak bardzo, że często nie dopuszczamy jej do myśli.
Ale ten wywiad jest jednak… zaskakująco pozytywny.
Pokazuje, jak szybko rozwija się medycyna, jak zmienia się leczenie i jak chemia przestaje kojarzyć się z wiaderkiem przy łóżku czy utratą włosów.
Uwielbiam książki sci-fi, bo często opisują przyszłość, która później staje się rzeczywistością.
Tak jak ekrany LCD w „Powrocie z gwiazd” Lema – kiedyś wizja, dziś codzienność.
W onkologii tą przyszłością jest m.in. medycyna oparta na naszym układzie immunologicznym.
W podcaście pada zdanie, które mocno zapada w pamięć:
„Współczuję bycia onkologiem.”
To trudna, wymagająca emocjonalnie specjalizacja — a młodzi lekarze często wybierają medycynę estetyczną, nie onkologię.
Tak samo jak młodzi klienci często wybierają przyjemności zamiast ubezpieczenia.
Efekt?
– Za mało onkologów.
– Zbyt dużo zbiórek pieniędzy na leczenie.
To pierwsze jest bardzo niepokojące.
To drugie pokazuje, jak chcemy pomagać — ale też rodzi ważne pytanie:
👉 Czy chcemy kiedyś organizować zbiórkę… na samych siebie?
Czy może wolimy wcześniej zadbać o swoje bezpieczeństwo niewielkim kosztem?
Profesor powiedział jeszcze jedno zdanie, które zostaje na długo:
„Ta praca daje mi ogromną satysfakcję.”
I ja czuję podobnie.
Onkolog ratuje albo wydłuża życie.
A ja pomagam w tej drodze — dbając o to, by moi klienci mogli szybko trafić do specjalistów, zrobić badania i nie martwić się brakiem wynagrodzenia w trudnym czasie.
📌 Link do podcastu znajdziecie w komentarzu.
📌 Jeśli chcesz sprawdzić, jak może wyglądać Twoja ochrona — możemy porozmawiać bez zobowiązań.
Fink o Życiu.
Zanim… i gdy. 💙
Komentarze