Ubezpieczamy się na jutro, planujemy żyć wiecznie.
- Dariusz Fink-Finowicki
- 14 gru 2025
- 1 minut(y) czytania
Spotkałem się z opiniami, że ktoś nie chce spotkać się z agentem, bo już z kimś rozmawiał i nie chce być „straszony”.
Rozumiem to, ale… nie da się rozmawiać o ubezpieczeniu życia i zdrowia bez poruszenia tematu chorób, niepełnosprawności czy śmierci.
Pytanie brzmi: jak o tym rozmawiać?
Ja powtarzam swoim klientom, że podczas naszego spotkania porozmawiamy o planie B na życie – o tym, co zrobimy, jeśli plan A nie wypali.
W ciągu jednej godziny układamy plan, który ma działać w najgorszych momentach.
Po spotkaniu często mówię:
„Po to się spotkaliśmy – żeby nazwać ryzyka i wyobrazić sobie, co może pójść nie tak i o tym zapomnieć”
Dopiero gdy poczujecie dyskomfort scenariusza B, można naprawdę zrozumieć, czego potrzebujecie do zabezpieczenia siebie i bliskich.
To jest ten kluczowy moment – moment, w którym mogę stworzyć dla Was realną, skuteczną ochronę finansową.
Na koniec parafrazując znane powiedzenie:
„Co się wydarzyło w Las Vegas, zostaje w Las Vegas.” To, o czym rozmawialiśmy na spotkaniu, zostaje na spotkaniu. Ruszamy w nasze życie z podniesioną głową i pozytywnymi myślami.
Ubezpieczajmy się, jakby jutro miało się coś wydarzyć, a planujmy życie, jakbyśmy mieli przeżyć je długo i szczęśliwie.


Komentarze